Niemal każdy z nas obserwował kampanię reklamową Microsoft Windows 7. Udostępniane były darmowe bety, wersje RC i wersje testowe systemu. Niektórzy twierdzili, że Windows 7 to Vista po liftingu, inni zaś – że należy 7 traktować jako zupełnie nowy system. Postanowiłem sam to sprawdzić, więc postarałem się o 90dniową wersję Enterprise.
1. Instalator
Zwolennicy twierdzenia, że Windows 7 to Vista na sterydach, mają tu pierwszy dowód na słuszność tej teorii. Otóż...instalator jest wizualnie i technicznie ten sam, więc Ci, co bez problemu instalowali Windows Vista, nie będą mieli problemów z siódemką. W dodatku już tutaj rzucają się pozostałości po poprzednim Windows.

2. Bootscreen
I znów – jest to zmieniona wersja loga Windows, które mogliśmy zaobserwować w Viście. Muszę jednak powiedzieć, że animowane logo Windows przy uruchamianiu sprawia pozytywne wrażenie. Lepsze to, niż wiecznie przesuwający się pasek postępu, a pomysł ten (zawsze w nieco zmienionej formie), przewijał się z nami od Windows 95. Windows 7 to zmienia – wielki plus.
Bootscreen zobaczyć można tutaj (polecam jakość HD): http://www.youtube.com/watch?v=84ZklV0z2UE
3. Pierwsze uruchomienie systemu i wrażenia wizualne.
Cóż..mogę potwierdzić, że dolna belka jest w pewnym stopniu kopią KDE4 i mniej więcej to wrażenie cały czas mi towarzyszyło. Menu start takie samo jak w Vista. Jeśli chodzi o tapetę, to prawdę mówiąc nawet nie zmieniałem. Nie była nachalna, kolory dobrze stonowane – po prostu schludna tapeta z Okienkiem. Ogólnie wizualnie system mi się spodobał, pomimo braku efektów Aero (system instalowany na maszynie wirtualnej). I tu kolejne dowody na teorię o Viście po Service Packu. Przy uruchamianiu aplikacji wymagających praw administratora, możemy u góry zaobserwować pasek z wyborem języka klawiatury (sytuacja wystąpiła już w instalatorze). Jest on żywcem z Visty – nawet kolorystycznie po staremu – gradientowa czerń... Wypadałoby zmienić to, jeśli już chcą przekonywać, że Windows 7 to nowy system...choć to raczej nierealne, bo jest po premierze, więc system uzyskał ostateczną formę. Kolejnymi dowodami do teorii są takie same dźwięki systemowe oraz ikony co w poprzedniku. Kolejna rzecz do zmiany, jeśli W7 jest naprawdę innym systemem... Inną rzeczą z poprzednika jest też zielony kolor w paskach różnych operacji, które są w toku.
Standardowo pulpit po instalacji i ekran logowania wyglądają tak:


Wspomniane podobieństwa z Visty:


4. Wymagania
Cytat:
„Minimum System Requirements*:
* 1 GHz or faster 32-bit (x86) or 64-bit (x64) processor
* 1 GB of RAM (32-bit) / 2 GB RAM (64-bit)
* 16 GB available disk space (32-bit) / 20 GB (64-bit)
* DirectX 9 graphics processor with WDDM 1.0 or higher driver
* DVD-compatible drive
* Internet access (fees may apply)”
Pewnie zwolenników obecnych sprzętów nie zainteresują one nawet, ale TYLKO dla systemu operacyjnego, potrzebujemy AŻ 1GHz i AŻ 1GB RAM – idzie taką ilość pamięći wykorzystać na tyle sposobów, a są to dopiero wymagania minimalne... O dziwo nie mogę jednak potwierdzić dużej objętości Windows 7 po instalacji. System zajął 6,57GB. W przypadku komputerów przenośnych sytuacja ta będzie jednak zupełnie inna.

5. Inne nowinki wizualne.
Jeśli ściągamy plik poprzez Internet Explorer, po czym zminimalizujemy przeglądarkę, stan ściągania ukazywany jest zielonym kolorem – im bliżej końca ściągania, tym bardziej na zielono zapełniona jest ikona. Wizualnie bardzo pożyteczne dla użytkowników niebieskiego „e”. Po podświetleniu kursorem zminimalizowanej aplikacji, podświetlenie wewnątrz ikony podąża za kursorem. Tak samo kolor podświetlenia ikony w dolnej belce, stara dopasować się do aplikacji.

Cóż mogę powiedzieć – Windows 7 spodobał mi się. Mimo maszyny wirtualnej i braku Aero – system wyglądał ładnie – miło wreszcie odskoczyć od irytującej po pewnym czasie gradientowej czerni poprzednika (mam wrażenie, iż klasyczny styl z Windows 95/98 był jeszcze najlepszy). Kupując laptop wystrzegałbym się Visty jak ognia, a jeśli zmuszony byłbym z Vistą kupić – domagałbym się zwrotu gotówki, bo nie akceptuję EULA. Jeśli miałbym kupić z omawianym Windows 7 – rozważyłbym zakup i zachował go na dysku. Pomimo plusów, cały czas towarzyszył mi niesmak, że używam tak naprawdę Visty z Service Packiem, i to niemiłe uczucie towarzyszyło mi cały czas. Ogólnie jak każdy Windows, tak i ten pod względem opcji konfiguracji kierowany jest do użytkowników domowych, ponieważ nie zajrzymy tu pod maskę, jak to w GNU/Linux bywa, nie zmienimy wielu opcji systemowych, system nadal jest podatny na wirusy, i nadal potrafi się zawiesić (znane są już pierwsze BSOD w 7), można też zauważyć już niemiłą tendencję do wpychania siódemki do komputerów przenośnych i stacjonarnych. Krótko mówiąc – wyszedł kolejny Windows. I podstawowe pytanie – najnowszy Windows aspirował do następcy Windows XP. Czy jest w tym coś prawdy? Zdecydowanie tak – Windows XP jest wersją, która w moim odczuciu nie nadaje się już dziś do wygodnego użytkowania - byle szkodnik potrafi dziś rozłożyć system, a błędy często generują się już same z siebie, dodatkowo strasznie szybko zwalnia. Ostatecznie XP ma już swoje lata. Windows 7 jest natomiast systemem nowym, mniej podatnym na szkodliwe oprogramowanie, a przede wszystkim – dostosowanym do obecnych standardów, za którymi XP już nie nadąża. I humorystycznym akcentem zakończę - mimo, że Windows 7 jest z nami dopiero chwilkę, planowany jest już pierwszy Service Pack do niego :-)



0 komentarzy:
Prześlij komentarz